Co warto przywieźć z Rosji ?

Jako, że nie znałam odpowiedzi na powyższe pytanie, przeprowadziłam solidne poszukiwania przy użyciu Wujka Google. Z morza wzajemnie sprzecznych wypowiedzi "weź pół walizki rosyjskiej wódy" vs "rosyjska wódka nadaje się tylko do czyszczenia podłóg, i to tych mocno zabrudzonych"  wyłoniłam te, które powtarzały się najczęściej.

Rzeczą, która przewijała się przez naprawdę dużą ilość wpisów były, ponoć kultowe, papierosy "Biełomorski Kanał". Wieść głosi, że są one klasy najniższej z możliwych a ich cena wynosi oszałamiające 8 rubli (około 75 groszy). Niestety, do tej pory nigdzie nie trafiłam na Biełomory, co zasmuca mnie ogromnie. Mam jednak jeszcze dwa dni w Rosji i nie zamierzam się poddawać.


Jeśli chodzi o pozostałe rzeczy z listy "do kupienia" poszło mi lepiej. Zatem co według internetów warto przywieźć z Rosji?

1. Matrioszkę. 


Klasyczne matrioszki nie kojarzą mi się najlepiej, gdyż jest to produkt wciskany do gardła każdemu turyście, w każdym możliwym miejscu. Nie jestem fanką kupowania miniaturek Wieży Eiffla w Paryżu, figurek Kate i Williama w Londynie, dmuchanej prostytutki ze skrętem w ustach w Amsterdamie itd. Znalazłam jednak formę matrioszek, która przypadła mi do gustu, a są to kolczyki.



 2. Piwo


Piwo? Nie wódkę?! Też byłam zdziwiona, wszak Rosja kojarzy się z nieco solidniejszą zawartością procentową. Tutejsze piwo jest jednak zaskakująco dobre, Rosjanie cenią sobie swoją tradycję piwowarską a do tego wykazują sporą fantazję, jeśli chodzi o kształt butelek.



3. Słodycze


Natrafiłam na naprawdę wiele opinii zgodnych w kwestii tego, że rosyjskie słodycze są świetnej jakości. Najbardziej polecane są krówki i pierniki, te ostatnie podobno lepsze od toruńskich, ale w to uwierzę dopiero jak w Polsce rozpakuję swoją paczkę pierników i przeprowadzę na nich skrupulatne testy. Zainteresowała mnie też różnorodność dostępnych gatunków chałwy, moi rodzice ją uwielbiają więc zdecydowałam się na trzy rodzaje: kakaową, migdałową i winogronową, kolejne 15 dostępnych smaków niestety musiało zostać na półce ze względu na limit wagi bagażu. W Rosji można też kupić rodzaj słodyczy, jakich nie dostaniemy w Polsce, są to batony serowe. W sklepach znajdują się w lodówkach obok działu z nabiałem. Są bardzo lekkie i puszyste, zwykle oblane czekoladą, w środku znajduje się coś jak ptasie mleczko. Zdjęcia chwilowo nie posiadam bo wszystkie batoniki zjadłam, ale postaram się kupić, sfotografować i skonsumować jeszcze przynajmniej jedną sztukę.



Te kostki powyżej, to też krówki.


 4. Kawior.


Wszyscy znamy ten motyw: nowobogacki Ruski, drogi kawior, drogi szampan i drogie dziwki (ale nadal ubrane w panterkę i z tipsami). Przyznam się szczerze, że nie do końca udało mi się rozpracować temat kawioru, zwanego tu ikrą, i to dlaczego czasami słoiczek kosztuje kilkanaście złotych, a czasami kilkaset. Mi udało się upolować słoiczek czarnego, czyli mojego ulubionego, kawioru za dwadzieścia parę złotych i uważałam się za szczęściarę, dopóki nie sprawdziłam (już w hotelu) daty przydatności do spożycia. No cóż, i tak dam mu szansę.



5. Kosmetyki


Wydawałoby się, że skoro Rosjanie piją paliwo rakietowe zamiast alkoholu a w sklepach można dostać mleko przeterminowane o 4 lata (to sprawdził osobiście mój brat) to stosowane tu kosmetyki będą dalekie od tego, co można nazwać przyjaznym dla skóry i ekologicznym. I tu znowu, jak to w Rosji, zaskoczenie. Nie dość, że polski rynek podbijają kosmetyki marki "Babuszka Agafia" to jeszcze w zwykłym hipermarkecie można znaleźć naprawdę sporo, naprawdę tanich kosmetyków, które nie mają w sobie ani grama chemii. Przykładowo, poniższy produkt do masażu składa się wyłącznie z mieszanki miodu i niezłej klasy olejków, a kosztował 7 złotych.




6. Suszone rybki


Suszone rybki można kochać albo nienawidzić, nie trafiłam do tej pory na niezdecydowanych w tej kwestii. Poznałam je na Ukrainie, jednak w Rosji są równie popularne, używane głównie jako zagrycha do piwa. Dostaniemy je w każdym sklepie spożywczym w okolicy stoisk z alkoholem lub czipsami. Kosztują średnio 1 - 4 złotych za paczkę. Osobiście jestem ich ogromną fanką, poniżej trzy opakowania klasycznych "anszua" oraz, w ramach testów, suszone kalmary.




Komentarze

  1. Mała korekta: moje mleko było przeterminowane o 6 lat :>

    OdpowiedzUsuń
  2. O przepraszam, nie doceniłam ich :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam pytanie odnośnie krówek w podpunkcie 3 .Ile kosztują na polskie ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pamiętam dokładnie, ale cena była chyba zbliżona do polskich.

      Usuń
  4. no wlasnie. Najwazniejszy komentarz - ile kosztuja? A mleko przeterminowane - no coz Polacy sola potrawy sola przemyslowa do rozmrazania ulic, ale o tym juz nie pamietamy. Taki James Bond w polskim wydaniu... kompleksy narodowe leczymy osmieszajac innych...A jaka szkoda...od rodowodu Slowian ani Polacu ani Rosjanie nie uciekna...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz